Powiedz kto mógł cię omotać tak

Takie rzeczy mówić prosto w twarz
Nie mów że go znasz
Nie mów że to ja
To nie ja
Nie mogłem to być ja
To nie ja
Uwierz to nie ja
To nie ja
Nie mogłem to być ja
To nie ja
Uwierz to nie ja

Powiedz kto mógł ciebie ranić wciąż
Nic nie dawać żeby więcej wziąć
Nie mów że go znasz
Nie mów że to ja
To nie ja
Nie mogłem to być ja
To nie ja
Uwierz to nie ja
To nie ja
Nie mogłem to być ja
To nie ja
Uwierz to nie ja

Ja
Nie mogłem to być ja
Ja
Uwierz to nie ja
To nie ja
Nie mogłem to być ja
To nie ja
Uwierz to nie ja
To nie ja
Nie mogłem to być ja
To nie ja


Poranek, zwykły dzień - papieros, kawa, dżemNa chlebie twardym jak 

stalZa oknem budzi się z letargu szary zwierz - mój kraj
W gazecie czytam, że znów coś zdarzyło sięKtoś kogoś okradł tak, że aż
słów brakKtoś zrobił skok na bank całkiem na blank - a bank to
jaOtwieram tekturowe drzwi, w szary tłum kieruję twarzBetonowy ogród
lśni - ołowiany czad
To jest mój kraj - to mój dom w którym żyję Piekielny raj - ja tu tkwię
aż po szyjęTo jest mój kraj - wszystko w nim jest możliweTo jest mój
kraj - to mój dom
Ulicą idę a aut ta ulica ma - to chyba szwajcarski ser Pośrednik pracy
dał mi na bilety dwa - sto zerWokoło szary tłum nektaru głodnych
pszczółPełen ołowiu szary zbiera znójPo to by oddać mógł za frajer
słodki miód - jak cudMiało być inaczej, wiem - chyba nie udało sięKtoś
po drodze ciała dał - zresztą popatrz sam
To jest mój kraj...
Poranek, zwykły dzień - papieros, kawa, dżemZa oknem budzi się z
letargu szary zwierzW gazecie czytam, że znów coś zdarzyło sięKtoś
zrobił skok na bank całkiem na blank a bank
To jest mój kraj... /x2